pemmax

RSS

Sołszjal media są różne?

Jako sławna postać mediów internetowych (Co! Zdziwiony!) mam fefnaście kont w socjalu. Mam DziPlus, Fejsbąk, Ćwierka i wstyd się przyznać (więc to nie oficjalna info dla cię) nie miałem tajmu zerknąć na N-kę! Ale spoczko. Tak się sklada, że robię forwarding moich tłitów i już wszyscy szanujący się ziomale w internecoe mogą looknąć na mnie w każdej swojej ulubionej sieci socjal. Nie łap nerwa zatem brachu, że wieszasz oczkiem kilka razy na ten sam tekścik. Toż to życie w socjalu powoduje, że docieram do moich fanów już nie tylko na fejsie ale dzięki Wielkiemu G, także na Gplusa. Więc wrzuć luz i nie rób mi banika ani unfolłika. Możesz przecież zamutować, a wówczas mojej staty w Klout będą wyczesane co przełoży się na respekt od raczujących kamratów w sieci. Pozdrowionka, Twój zawsze interesujący pemmax. Joł!

Człowiek podobno ma rozum. Idzie on w parze z inteligencją. Do tego dochodzi wrażliwość i współczucie. Od długiego czasu cywilizujemy się rozwijając w sobie te cechy poprzez religię, sztukę, kulturę i tradycję. Jako naczelni z naczelnych stąpających po ziemi szczycimy się tym od zawsze. Może bym przychylił się do tego stwierdzenia jednak gdy obserwuję jak intelekty najwyższych lotów piorą nam mózgi zacierając szacunek do nas samych stwierdzam, że ludzie to świnie. Coraz pewniej, bez skrupułów obdzierają nasze mózgi. A wszystko oczywiście ściera się z finansami, które wspomniane już armie jentelegancji chcą od nas wyciągnąć nie zważając na koszta. Jak na miłość Boską ktoś chce wspominać pamięć Adama Yauch’a wybitnego artysty, współtwórcy zespołu Beastie Boys, który zmarł na raka? A można go umieścić w sekcji “promowane” z odnośnikiem do albumów które możemy kupić. Najlepiej gdyby były w promocji. A najlepszych chwytem będzie jak wydamy album martwej już autorki (Amy Winehouse słyszysz i nie straszysz!?). A może jakiś film na motywach książki zmarłego twórcy - przy okazji sprzeda się literatura i film. To pewne. Tak Stieg, do Ciebie piję. 
Jesteśmy skończeni jeśli na prochach zmarłych chcemy kręcić interesy. Jesteśmy idiotami jeśli dajemy się na to złapać.

Człowiek podobno ma rozum. Idzie on w parze z inteligencją. Do tego dochodzi wrażliwość i współczucie. Od długiego czasu cywilizujemy się rozwijając w sobie te cechy poprzez religię, sztukę, kulturę i tradycję. Jako naczelni z naczelnych stąpających po ziemi szczycimy się tym od zawsze. Może bym przychylił się do tego stwierdzenia jednak gdy obserwuję jak intelekty najwyższych lotów piorą nam mózgi zacierając szacunek do nas samych stwierdzam, że ludzie to świnie. Coraz pewniej, bez skrupułów obdzierają nasze mózgi. A wszystko oczywiście ściera się z finansami, które wspomniane już armie jentelegancji chcą od nas wyciągnąć nie zważając na koszta. Jak na miłość Boską ktoś chce wspominać pamięć Adama Yauch’a wybitnego artysty, współtwórcy zespołu Beastie Boys, który zmarł na raka? A można go umieścić w sekcji “promowane” z odnośnikiem do albumów które możemy kupić. Najlepiej gdyby były w promocji. A najlepszych chwytem będzie jak wydamy album martwej już autorki (Amy Winehouse słyszysz i nie straszysz!?). A może jakiś film na motywach książki zmarłego twórcy - przy okazji sprzeda się literatura i film. To pewne. Tak Stieg, do Ciebie piję. 

Jesteśmy skończeni jeśli na prochach zmarłych chcemy kręcić interesy. Jesteśmy idiotami jeśli dajemy się na to złapać.

maj 6
Są takie chwile, że cieszysz się jak dziecko. Inni patrzą na ciebie jak na kretyna, ale ty wiesz, że nie zamieniłbyś tych kilkudziesięciu sekund na nic innego. Pierwsza chwila gdy zapinasz się w fotelu. Potężna uprzęż dociska cie do siedzenia. Wiesz, że nie są to żarty. Kolejny etap to dźwięk “trak, trak, trak” zazębiających się ogniw łańcucha i twojego fotela. Już nie ma odwrotu. Nikt nie ściągnie cię z tej “zabawki”. Gdy patrzysz w dół i widzisz jak ludzie wodzą wzrokiem politowania ku tobie coraz mocniej zdajesz sobie sprawę, że za chwilę przeżyjesz coś wyjątkowego, co mocno odbije się w Twojej pamięci. Jesteś na górze. Dobre kilkanaście metrów ponad ziemią. Wiesz jednak, że zaraz zbliżysz się do niej na bardzo niebezpieczną odległość i to w tempie znacznie szybszym, niż swobodny skok z okna. Tutaj pamiętaj wciągnąć powietrze. Jeśli zapomnisz o tej czynności, resztę jazdy spędzisz na walce o tlen. Inne rzeczy się nie liczą. Po prostu niewiele widzisz i nie wiesz co się z tobą dzieje. Dla ciebie to tylko chwila, która powinna trwać krócej bo gardło od krzyku zacznie boleć dopiero, gdy mózg wreszcie odszuka pion, poziom i rozpozna gdzie jest dół i góra. Tak pokrótce wygląda przejażdżka rollercoasterem - Blue Tornado w Gardalandzie. Polecam ponad wszystko ;-)
PS. Nowy Raptor znacznie lepszy. Zabawę na Pole Position psuł jedynie nieprzyjemny zapach ledwo strawionego posiłku. 

Są takie chwile, że cieszysz się jak dziecko. Inni patrzą na ciebie jak na kretyna, ale ty wiesz, że nie zamieniłbyś tych kilkudziesięciu sekund na nic innego. Pierwsza chwila gdy zapinasz się w fotelu. Potężna uprzęż dociska cie do siedzenia. Wiesz, że nie są to żarty. Kolejny etap to dźwięk “trak, trak, trak” zazębiających się ogniw łańcucha i twojego fotela. Już nie ma odwrotu. Nikt nie ściągnie cię z tej “zabawki”. Gdy patrzysz w dół i widzisz jak ludzie wodzą wzrokiem politowania ku tobie coraz mocniej zdajesz sobie sprawę, że za chwilę przeżyjesz coś wyjątkowego, co mocno odbije się w Twojej pamięci. Jesteś na górze. Dobre kilkanaście metrów ponad ziemią. Wiesz jednak, że zaraz zbliżysz się do niej na bardzo niebezpieczną odległość i to w tempie znacznie szybszym, niż swobodny skok z okna. Tutaj pamiętaj wciągnąć powietrze. Jeśli zapomnisz o tej czynności, resztę jazdy spędzisz na walce o tlen. Inne rzeczy się nie liczą. Po prostu niewiele widzisz i nie wiesz co się z tobą dzieje. Dla ciebie to tylko chwila, która powinna trwać krócej bo gardło od krzyku zacznie boleć dopiero, gdy mózg wreszcie odszuka pion, poziom i rozpozna gdzie jest dół i góra. Tak pokrótce wygląda przejażdżka rollercoasterem - Blue Tornado w Gardalandzie. Polecam ponad wszystko ;-)

PS. Nowy Raptor znacznie lepszy. Zabawę na Pole Position psuł jedynie nieprzyjemny zapach ledwo strawionego posiłku. 

Wracam pamięcią do dwóch spraw. Pierwsza to film Blogersi. Wciąż mam obraz przed sobą, który kreuje sukces w sieci. Troszkę jak pawiany skaczemy wokół treści wypowiadanych w sieci i cieszymy się, gdy ktoś siarczyście z wąsa rzuci dźwięczące “Psia jucha!”. Nie bardzo wiem dlaczego? Czy to sięganie po zakazany owoc? Czy to cnotliwość czytających, którzy sami delikatni jak aksamit wolą patrzeć niż robić. Cholera wie.
Druga sprawa jaka mnie trapi to ostatnie spotkanie z blogerami jakie zorganizowało Adobe. Popędzałem łącznie przez 5h w aucie z nadzieją na spotkanie z ludźmi podobnych profesji. Niestety, po skończonej prelekcji gdy podniosłem głowę dostrzegłem… pustkę. Wszyscy z którymi chciałem zamienić słowo zniknęli. Ajajajajaaa, a ja po roku absencji w spotkaniach międzyludzkich marzyłem sobie to i owo. Nie wybaczam Ci tak szybko ludu blogerski. Nie wybaczam i żądam   poprawy! 
Nic. Powyższy obrazek to efekt niezobowiązującej dysputy. Gdy później spojrzałem na tekst uświadomiłem sobie, ileż to prawd zostało w nim zawartych. Niech zatem utrze się w pamięci owa dysputa i baczcie coby lud czytelniczy na mądre manowce prowadzić. 

Wracam pamięcią do dwóch spraw. Pierwsza to film Blogersi. Wciąż mam obraz przed sobą, który kreuje sukces w sieci. Troszkę jak pawiany skaczemy wokół treści wypowiadanych w sieci i cieszymy się, gdy ktoś siarczyście z wąsa rzuci dźwięczące “Psia jucha!”. Nie bardzo wiem dlaczego? Czy to sięganie po zakazany owoc? Czy to cnotliwość czytających, którzy sami delikatni jak aksamit wolą patrzeć niż robić. Cholera wie.

Druga sprawa jaka mnie trapi to ostatnie spotkanie z blogerami jakie zorganizowało Adobe. Popędzałem łącznie przez 5h w aucie z nadzieją na spotkanie z ludźmi podobnych profesji. Niestety, po skończonej prelekcji gdy podniosłem głowę dostrzegłem… pustkę. Wszyscy z którymi chciałem zamienić słowo zniknęli. Ajajajajaaa, a ja po roku absencji w spotkaniach międzyludzkich marzyłem sobie to i owo. Nie wybaczam Ci tak szybko ludu blogerski. Nie wybaczam i żądam   poprawy! 

Nic. Powyższy obrazek to efekt niezobowiązującej dysputy. Gdy później spojrzałem na tekst uświadomiłem sobie, ileż to prawd zostało w nim zawartych. Niech zatem utrze się w pamięci owa dysputa i baczcie coby lud czytelniczy na mądre manowce prowadzić. 

Blogersi film o…

Jestem po 17 minutowym seansie filmu o… No właśnie, o czym ma prawić ten film? Z tytułu wynika, że o blogach jednak z samego filmu jakoś trudno mi wyciągnąć inny wniosek niże ten, że polska to dziwny kraj, a ja wiem dlaczego nie odwiedzam Kominka i uwierzcie mi, nie rozumiem tego “fenomenu”. ”Kurwa” i wulgaryzmy wiodące do sławy i pani, która wielbi autora owych treści… słaby obraz blogosfery.

Dwa miłe aspekty. Maciej Budzich to mądry facet. Chociaż nie miałem okazji spotkać go osobiście to wystarczyło mi kilka wypowiedzianych przez niego zdań i wiem, że w takich osobach leży przyszłość mądrego blogowania w Polsce. Drugie miłe zaskoczenie - Kamil Durczok. Wreszcie ktoś z “dużych” mediów, który powiedział coś sensownego na temat piszących w sieci. Wyrazy uznania.

Spodziewałem się czegoś więcej. Dla mnie zdecydowanie za dużo Kominka, za mało innych bloggerów. Miło było zobaczyć Przemka Pająk, Natalię Hatalską czy Paweła Wimmera. Szkoda, że mignęli jedynie kilka sekund. Chciałem poznać co inni (inni jak ja) myślą o swoim pisaniu. Ten film jednak nie dał mi tej szansy.

Cóż, czekam na kolejną odsłonę filmu Blogersi 2. Może będzie więcej o społeczności, więcej różnych/skrajnych opinii o pisaniu i jakości pisania. Czuję lekkie rozczarowanie, bo nawet gdy oglądam po raz drugi ten film, to mam wrażenie, że jest o Kominku, a nie o blogach i ich sile słowa. Szkoda.

Film Blogersi w YouTube - http://youtu.be/kg8HSon8qaI

Nie łam s(i)e… nogi

Sport to zdrowie. Wie to każdy kto na stoku jej nie złamał. Ja złamałem. Powiem Wam, że to bolesne doświadczenie. Najgorsze, że ciągnie się za tobą dłużej niż rok. Nie, nie, nie to nie jest najgorsze. Przebija ten fakt ZUS i cała otoczka związana z papierologią choroby. Wiedz, że nie jestem specem w artykułach prawnych. Wiedz też, że bez tego i kilku sztuczek nie będziesz miał łatwo.

Po złamaniu sprawa prosta. Chorobowe na 6 miesięcy. Nie dziwi to nikogo. Ponad 2 z tych miesięcy przeleżałem (fart udanego złamania). Później były tylko 3 komisje upewniające się, że jestem chory. Nie wiem jacy uczeni spece zasiadają w komisjach lekarskich, ale złamanie podudzia nie wyleczy się w pół roku. Udało się. Mam zasiłek rehabilitacyjny. Trwa to do roku, sukcesywnie malejąc (do jasnej albo jestem chory i dostaję wsparcie, albo idę do roboty i nie ściskam kilku papierków). Po tym fakcie kolejne wezwanie. Pani bez “macania” doszła do wniosku, że mi lepiej. Nie oponowałem - było lepiej. 

Zbiegło się to w czasie z operacją wyjęcia pręta. Minimum rok i pręt ucieka z kończyny dolnej. Powiem Wam, że mam dziada w domu i robi wrażenie. Będę się musiał podzielić nim z urzędnikami. Ze szpitala wyszedłem ze zwolnieniem. Powędrowało oczywiście do ZUS. Odpowiedź na złożony wniosek o zasiłek chorobowy został… odrzucony. Minął praktycznie miesiąc, gdzie człowiek bez pracy wypatruje listonosza z pieniędzmi na chleb. Ja mam szczęście, rodzina mnie wspiera. Ile jednak można “postawić” na fart? Ile osób nie ma tego komfortu co ja? Nie wnikam w prawne zawiłości. Nie obchodzi mnie czy powinien być zdrowotny czy rehabilitacyjny zastrzyk finansów dla chorego. Od tego jest Pani w okienku, żeby powiedzieć i doradzić. Niewielu to jednak interesuje, że osoba niemogąca podjąć pracy nie ma środków do życia i polega tylko na pomocy ZUSu. Doświadczenie bolesne i przykre, jak Ojczyzna o mnie (o nas) dba.

Teraz ruszam w poszukiwaniu lekarza, który wypełni formularz rehabilitacyjny. Minął miesiąc od złożenia podania i nie wiadomo czy będę mógł uzyskać należne mi środki po tym, jak wyszedłem ze szpitala po operacji. Szukam lekarza, bo do ortopedy dostanę się za 6 miesiące (kolejki), a wówczas już mam nadzieję wrócić do zdrowia. Szach, mat i klops. 

Androida kup mi luby

Dziś w konkursie Złota Klawiatura wygrywa Ewa ze SW tym tekstem. Dziękuję.

iOS czy Windows Phone 7, z racji sporego zamknięcia, dla wielu osób takich jak ja nie stanowią alternatywy.

- z punktu użytkownika zamknięcie systemu nic nie wnosi, problem mają producenci, ale czy jest to problem czy kwestia bezpieczeństwa?

Siłą rzeczy, czy chcemy czy nie, używamy Androida i kupujemy urządzenia z Androidem

- zbyt ogólnie posunięta myśl. co znaczy “kupujemy”? ja nie kupuję.

Nie chodzi o geeków

- jasne, że nie. to zwykli użytkownicy chcą produktów otwartych w swoich aplikacjach. wiedzą w czym jest problem. roztrząsają zagwiozdki kooperacji firm. im nie chodzi o to, żeby produkt po prostu działał. żądają sprawiedliwości - wszystkim po równo. oczywiście.

smartfon służy mi do interenetu

- mi do dzwonienia, a później do internetu. stricte do sieci używam tabletu. nie z Androidem. i jak dobrze, że nie chodzi tu o geeków i “superpoweruserów”

możliwość podłączenia go na szybko do komputera i zrzucenia kilu plików, ustawienia na ekranie głównym widżetów do najczęściej używanych funkcji w systemie, czy nawet jednorazowa zmiana launchera na taki, który odpowiada gustowi […]. A w niespodziewanych sytuacjach, gdy okazuje się, że przydałoby się użyć telefonu jako źródła obrazu […] to miło jest mieć taką możliwość

- nie chcę się powtarzać, ale… jak dobrze, że nie chodzi tu o geeków i “superpoweruserów”

bez szukania komputera z zainstalowanym iTunes czy Zune’em.

- jest już iOS5. nie mam Zune. nadrabiamy braki z wiedzy o technologii.

Próbowałam innych systemów, jednak konieczność instalacji dodatkowego oprogramowania żeby zrzucić zdjęcia “na szybko” jest dla mnie sporą niedogodnością

- chciałem, ale nie zrozumiałem zdania. stop, nie zrozumiałem problemu bo mam funkcję o nazwie Strumień w iOS.

Wymóg wchodzenia do ustawień, by wyłączyć WiFI […]. wymienna bateria

- największe problemy iOS. serio?. 

Nie bez znaczenia jest też to, że telefony z Androidem oferują przekrój przez wielu producentów

- Przekrój przez co?

Dlatego nie mam wyjścia i muszę na stałe używać Androida

- można użyć znaków dymnych do komunikacji. nie przesadzałbym z brakiem możliwości.

Jest tego znacznie więcej. Zapraszam do lektury. Nie warto.

Życie blogera to kręta ścieżka wiodąca przez życie. W tym całym prowadzeniu strony zdasz sobie w pewnej chwili sprawę, że jesteś pisaczem-maszyną. Odpowiedzialnym za treść, wygląd, marketing, finanse. W samym sobie zamykasz tak wiele zdolności, że nie jest łatwo wymienić je na jednym wdechu. Może dlatego tak wielu ma dostęp do sieci, a tak niewielu potrafi pisać dłużej niż miesiąc. Warto to docenić.
Ja natomiast odkryłem, że zjadłem również zęby na Photoshopie. Dowód powyżej.

Życie blogera to kręta ścieżka wiodąca przez życie. W tym całym prowadzeniu strony zdasz sobie w pewnej chwili sprawę, że jesteś pisaczem-maszyną. Odpowiedzialnym za treść, wygląd, marketing, finanse. W samym sobie zamykasz tak wiele zdolności, że nie jest łatwo wymienić je na jednym wdechu. Może dlatego tak wielu ma dostęp do sieci, a tak niewielu potrafi pisać dłużej niż miesiąc. Warto to docenić.

Ja natomiast odkryłem, że zjadłem również zęby na Photoshopie. Dowód powyżej.

Chciałoby się!;-) Wiedz jednak, że coś się dzieje. Największy na świecie sklep internetowy Amazon wchodzi do Polski. Pomalutku, cichuteńko, krok w przód, krok w tył. Tak, wchodzi daję uciąć każdą kończynę (sąsiada). Najpierw smaka zrobił mi Świat Czytników. Dziś jednak, gdy zobaczyłem nadawcę paczki, przekonuję się coraz bardziej. Za chwilkę coś się wydarzy. Może miejscowość Przecław to tylko miejsce przerzucania paczki z auta do auta. Może logistyczny zabieg ułatwiający szybkie dotarcie przesyłki. Może…
Od jakiegoś czasu jest również ruch w temacie zwrotów. Odsyłamy paczki na polski adres - dowód. Historię z tym jednak miałem ciekawą, gdy na poczcie Pani kazała wypełniać kwitek “lokalnowy” i w efekcie wyszło tak, że otrzymałem zwrot paczkę. Nic, to zupełnie inna historia. Coś powoli się zbliża. Wyciąga z mroku swoje pazurki po naszą kartę kredytową. Bójcie się!

Chciałoby się!;-) Wiedz jednak, że coś się dzieje. Największy na świecie sklep internetowy Amazon wchodzi do Polski. Pomalutku, cichuteńko, krok w przód, krok w tył. Tak, wchodzi daję uciąć każdą kończynę (sąsiada). Najpierw smaka zrobił mi Świat Czytników. Dziś jednak, gdy zobaczyłem nadawcę paczki, przekonuję się coraz bardziej. Za chwilkę coś się wydarzy. Może miejscowość Przecław to tylko miejsce przerzucania paczki z auta do auta. Może logistyczny zabieg ułatwiający szybkie dotarcie przesyłki. Może…

Od jakiegoś czasu jest również ruch w temacie zwrotów. Odsyłamy paczki na polski adres - dowód. Historię z tym jednak miałem ciekawą, gdy na poczcie Pani kazała wypełniać kwitek “lokalnowy” i w efekcie wyszło tak, że otrzymałem zwrot paczkę. Nic, to zupełnie inna historia. Coś powoli się zbliża. Wyciąga z mroku swoje pazurki po naszą kartę kredytową. Bójcie się!

LOL! Kupić?! Hahahah!

LOL! Kupić?! Hahahah! Jak już wydaję 500 zł na czytnik to nie mam zmiaru więcej płacić za książki! Jest śmieszne, że elektroniczna książka kosztuje niemal tyle samo co papierowa.Także nie polecam kupowania książek ani w merlinie ani w empiku ani w innych tym podobnych miejscach.

Poważnie. To nie żart, ale właściwy komentarz zafrasowanego o swoją inteligencję człowieka. Kupił czytnik, żeby czytać książki. Chwała mu za to. Biedaczysko nie wie, że wkrótce będzie mógł czytać jedynie swoje bystre komentarze. Powiedzcież mi ludzie, czy to się dzieje naprawdę?

Jeśli nie wierzycie, to tutaj link.