Wracam pamięcią do dwóch spraw. Pierwsza to film Blogersi. Wciąż mam obraz przed sobą, który kreuje sukces w sieci. Troszkę jak pawiany skaczemy wokół treści wypowiadanych w sieci i cieszymy się, gdy ktoś siarczyście z wąsa rzuci dźwięczące “Psia jucha!”. Nie bardzo wiem dlaczego? Czy to sięganie po zakazany owoc? Czy to cnotliwość czytających, którzy sami delikatni jak aksamit wolą patrzeć niż robić. Cholera wie.
Druga sprawa jaka mnie trapi to ostatnie spotkanie z blogerami jakie zorganizowało Adobe. Popędzałem łącznie przez 5h w aucie z nadzieją na spotkanie z ludźmi podobnych profesji. Niestety, po skończonej prelekcji gdy podniosłem głowę dostrzegłem… pustkę. Wszyscy z którymi chciałem zamienić słowo zniknęli. Ajajajajaaa, a ja po roku absencji w spotkaniach międzyludzkich marzyłem sobie to i owo. Nie wybaczam Ci tak szybko ludu blogerski. Nie wybaczam i żądam   poprawy! 
Nic. Powyższy obrazek to efekt niezobowiązującej dysputy. Gdy później spojrzałem na tekst uświadomiłem sobie, ileż to prawd zostało w nim zawartych. Niech zatem utrze się w pamięci owa dysputa i baczcie coby lud czytelniczy na mądre manowce prowadzić. 

Wracam pamięcią do dwóch spraw. Pierwsza to film Blogersi. Wciąż mam obraz przed sobą, który kreuje sukces w sieci. Troszkę jak pawiany skaczemy wokół treści wypowiadanych w sieci i cieszymy się, gdy ktoś siarczyście z wąsa rzuci dźwięczące “Psia jucha!”. Nie bardzo wiem dlaczego? Czy to sięganie po zakazany owoc? Czy to cnotliwość czytających, którzy sami delikatni jak aksamit wolą patrzeć niż robić. Cholera wie.

Druga sprawa jaka mnie trapi to ostatnie spotkanie z blogerami jakie zorganizowało Adobe. Popędzałem łącznie przez 5h w aucie z nadzieją na spotkanie z ludźmi podobnych profesji. Niestety, po skończonej prelekcji gdy podniosłem głowę dostrzegłem… pustkę. Wszyscy z którymi chciałem zamienić słowo zniknęli. Ajajajajaaa, a ja po roku absencji w spotkaniach międzyludzkich marzyłem sobie to i owo. Nie wybaczam Ci tak szybko ludu blogerski. Nie wybaczam i żądam   poprawy! 

Nic. Powyższy obrazek to efekt niezobowiązującej dysputy. Gdy później spojrzałem na tekst uświadomiłem sobie, ileż to prawd zostało w nim zawartych. Niech zatem utrze się w pamięci owa dysputa i baczcie coby lud czytelniczy na mądre manowce prowadzić.